[28.03.2004]
Efektowne obracanie naleśnika metr nad patelnią w powietrzu wcale nie
jest trudne, o czym przekonał się każdy kto chociaż raz spróbował. Chyba,
że ma się taką patelnię, jak ja mam - jest żeliwna i po prostu tak piekielnie
ciężka, że bardzo trudno nią wymachiwać, ale za to - rewelacyjnie smaży
się na czymś takim naleśniki.
Naleśniki są kwintesencją kuchni partyzanckiej, powstają z tego co najtańsze
i najłatwiej dostępne - jajka, mąka, mleko, woda, olej. Robi się je
bardzo prosto, chyba, że ktoś chce sobie utrudnić, ale jakby do tego
nie podchodzić, to trudno sobie wyobrazić radykalnie nieudane naleśniki,
no chyba, że je bardzo przypalimy, ale wszelkie inne niedociągnięcia
dają się przełknąć. Do zrobienia naleśnika nie potrzeba wiele sprzętu,
ale jak ktoś się spieszy, to przydaje się mikser, albo chociaż trzepaczka
do zrobienia ciasta, bo można oczywiście także walczyć z grudkami za
pomocą widelca, ale po co się męczyć, skoro wymyślono odpowiednie urządzenia.
No a druga miła rzecz to dobra patelnia, oczywiście na zwykłej teflonówce
też da się bezproblemowo smażyć (tylko musi być płaska a nie zdewastowana),
ale jeszcze wygodniej, jeszcze szybciej i jeszcze przyjemniej robi się
to na masywnych żeliwnych patelniach, albo innych tym podobnych ciężarach.
Kwestie budżetowe należy postawić jasno: naprawdę niewiele potraw jest
tak tanich jak naleśniki. Możemy oczywiście wymyślać niesamowite farsze
i polewy, możemy zapiekać je z serem, podawać z wykwintnymi owocami
i lodami i wtedy koszty będą dowolnie rosnąc, ale sam naleśnik jest
bardzo tani i można go też smacznie i tanio wykończyć. W wersji ekstremalnie
prostej i taniej można na przykład skropić naleśnik sokiem z cytryny
i posypać cukrem. Brzmi to bardzo skromnie, ale warto spróbować, jest
naprawdę przepyszny. Można też użyć zamiast cytryny limonki, użyć cukier
puder, albo z trzciny, albo jakiś syrop.
Jeszcze parę słów o mące. Ja zawsze używam mąki pszennej razowej, do
czego wszystkich gorąco zachęcam. Biała mąka, taka jaka najczęściej
znajduje się na sklepowej półce, pochodzi z ziaren całkowicie omłóconych
z otręb i zarodków a zatem pozbawiona jest cennego błonnika, witamin
i różnych składników mineralnych i odżywczych. Mąka razowa (a także
graham) jest nieporównywalnie zdrowsza, niestety jest również dwukrotnie
droższa (co jest zresztą zupełnie absurdalne, gdyż jest to produkt mniej
przetworzony), ostatnio coraz częściej widzę ją w zwykłych spożywczakach,
ale jeśli byłby kłopot ze znalezieniem, to zawsze można ją kupić w sklepach
ze "zdrowym jedzeniem". No oczywiście smak jest trochę inny,
trzeba przywyknąć, niektórym na słodko taka mąka nie smakuje, ale w
przypadku poniższego przepisu nie powinno być zgrzytów.