|
::f:e:n:k:u:ł:::z:::p:a:p:r:y:k:ą:: |
|||
![]() |
|||
| [12.12.2003] Dzisiaj przypomniał mi się pewien barek w Wenecji, gdzie stołowałem się wielokrotnie w czerwcu tego roku. Właśnie odszedłem od stołu i usiadłem przed komputerem i czuję ten sam smak w ustach, który czułem wychodząc z tamtego baru. Akurat Wenecja przeżywała największe upały od 200 lat, upały w zgniłym, kanałowym stylu, bez znieczulenia na noc, lepko i duszno, a ja akurat przyjechałem tam do pracy. No ale nie będę tutaj martyrologii snuł tylko opowiem o tym barze. To było coś na kształt baru mlecznego, zwłaszcza cenowo, za kilka euro dało się zjeść obiad, a wino lało się z kranika i chyba za ok. 1 euro, albo taniej szklanka 0,2. Poziom kulinarny był raczej dość przeciętny jak na Włochy, ale jak na Wenecje całkiem ok, bo przecież mafia restauratorow weneckich sprawia, że jest tam bardzo drogo i nienajsmaczniej. Barek był samoobsługowy, właściwie bardziej fast-food może niż bar mleczny, była genialna klimatyzacja; ja zasadniczo skupiałem się tam na olbrzymim wyborze różnorakich warzyw, bardzo śródziemnomorsko przyrządzonych i obowiązkowo codziennie wsuwałem trochę kopru włoskiego, z którego smakiem w ustach wychodziłem potem na zatłoczoną, smolistą wenecką uliczkę. | Potrzeba: |
||
| :
: << poprzedni
: : : : następny >>
: : |
|||