![]() |
||
| tutaj miał być prawdziwy FAQ, ale nigdy nie miałem dość czasu, żeby się tym zając, wkleiłem natomiast jego namiastkę w postaci mojego tekstu o diecie 5 - złotowej z roku 2002. | ||
| PRZEZ
ŻOŁĄDEK DO WOLNOŚCI Czy
gotowanie może zmienić świat? Prawda, że rzadko się o tym myśli w skali
własnego domu? |
Czy często kupujesz gotowy
sos do makaronu w słoiku, albo zafoliowaną tackę z kilkoma bladymi pierogami?
A może szczególnie lubisz odsmażać kupione w supermarkecie naleśniki z serem?
Sądzisz, że jest to tanie jedzenie? Wybierasz gotowe potrawy, bo masz mało
czasu? Jeśli postanowisz poprawę, to mógłbym wybaczyć ci wszystkie ciężkie
grzechy popełnione od początku tego akapitu, jednak jeśli uważasz, że był
to d o b r y posiłek, to jesteś przegrany, twoim życiem rządzą już na wieki
demony przemysłu spożywczego. DIETA PIĘCIOZŁOTOWA Czasy jak zwykle są ciężkie, a przez naszą lodówkę przepływa duża ilość gotówki. Na jedzenie niby wydajemy mało, ale jak się zsumuje to wychodzą nam monstrualne kwoty, bo przecież są to wydatki codzienne, nieustające i nieskończone. Wydaje się, że jedyną drogą do ograniczenia wypływu pieniędzy jest głodówka, ale jednak istnieje alternatywa - dieta pięciozłotowa. Jest to metoda na oszczędne odżywianie się, ale nie oznacza umartwiania. Wydając dziennie tylko 5 złotych na jedzenie możemy ugotować naprawdę setki doskonałych potraw. Oczywiście jest to wartość uśredniona - czasem wydamy więcej, ale kupimy produkty, które wystarczają na bardzo długo, czasem wydamy dużo mniej. Nasze menu będzie się zmieniać w zależności od sezonu, przy czym przez większą część roku można kupić różne tanie warzywa, które będą podstawą przyrządzanych przez nas potraw. Najtrudniejsza jest zima, stosując wówczas pięciozłotówkę nie zawsze będziemy bliscy ideałom śródziemnomorskiej kultury kulinarnej, ale w końcu jesteśmy Polakami, więc nie będzie to brutalny wstrząs dla naszych podniebień. Najważniejsza jest dyscyplina i dobra organizacja, robiąc zakupy będziemy narażeni na wiele pokus, sklepy spożywcze staną się bitewnymi polami. Ale zazwyczaj wystarczy trochę pomyśleć, policzyć i przeczytać co jest napisane na opakowaniu, aby wygrać potyczkę i odstawić z powrotem na półkę jogurt z owocami. Dieta pięciozłotowa może wydać się radykalna dla osób przyzwyczajonych do współczesnej konsumpcji, ale nie jest utopią, tak naprawdę da się żyć tu i teraz - w wielkim mieście, już prawie w Unii Europejskiej. Jeśli jednak komuś wyda się zbyt surowa może stosować ją w ograniczonym zakresie, na przykład częściej gotować samemu, więcej myśleć robiąc zakupy, uprawiać własne zioła w doniczce. Najważniejsze to uświadomić sobie, że gotowanie wcale nie musi być trudne, czasochłonne, drogie i nudne. PO CO STERCZEĆ PRZY GARNKACH, SKORO MOŻNA KUPIĆ TYLE TANICH GOTOWYCH POTRAW? Rozpocznijmy od gestu bardzo prostego - przestańmy
kupować zmielony pieprz i zacznijmy korzystać z własnego młynka - zrozumiemy
wtedy, że pieprz ma swój smak i zapach, a nie tylko "moc". Zrozumiemy
także, że lepsze nie musi oznaczać droższe, bo najczęściej jest dokładnie
odwrotnie.
Ile czasu zajmuje ci odgrzanie "tackowej"
potrawy? Chwilę, na przykład przez 5 minut odsmażasz na oleju naleśnika,
rozczaruję cię - zrobienie świeżego naleśnika od podstaw wcale nie musi
trwać dłużej. W ciągu tych samych 5 minut zdążę zrobić następujące czynności:
nalewam na patelnię olej i ustawiam na gaz, do garnka rozbijam jajko,
odmierzam szklanką mąkę i mleko, dodaję szczyptę soli i trochę oleju,
wszystko miksuję. Minęło 30 sekund, a ja mogę już wylać ciasto naleśnikowe
na rozgrzaną patelnię. W trakcie, gdy smaży się pierwszy naleśnik przygotowuję
farsz, na przykład ucieram biały ser ze śmietaną. Po 4 minutach mam gotowego
pierwszego naleśnika, zanim zdążę go zjeść usmaży się już następny. Zapewniam,
że nawet jeśli nie mamy wprawy to i tak nasze naleśniki będą smaczniejsze
niż te sklepowe, poza tym możemy użyć dużo zdrowszej razowej mąki, i oczywiście
zaoszczędzimy masę pieniędzy - nasze naleśniki będą mniej więcej 4 razy
tańsze.
Właściwie mało jest potraw niedostępnych w diecie
pięciozłotowej, ale niektóre wymagają bardzo radykalnego podejścia do
kuchni, maksymalne oszczędzanie oznacza na przykład, że samemu robi się
jogurt, ser, i piecze chleb. Zdaję sobie sprawę, że nie dla wszystkich
są to realne zajęcia, dlatego wymienię tu przykłady kilku potraw naprawdę
łatwych, szybkich i bardzo tanich.
Mięso jest sprawą kontrowersyjną. Bo z jednej strony
na jego niekorzyść przemawiają wszelkie względy ekonomiczne (drogie),
polityczne (bardzo podejrzane), zdrowotne (cała chemia, którą pompuje
się w zwierzęta, hormony wzrostu i antybiotyki, docelowo ląduje w naszych
organizmach) i etyczne (wiadomo), ale z drugiej strony jest wielka kulinarna
namiętność, przy której racjonalne argumenty milkną. Po prostu mięso potrafi
być obłędnie pyszne, zarówno w swoich wykwintnych objawach, w pieczeniach
z marynowanego schabu, jak i w kawałku wiejskiej kiełbasy. Prawdziwej
wiejskiej kiełbasy jednak nigdzie nie dostaniemy (chyba, że jesteśmy ustawieni
i mamy rodzinę na wsi), a przemysłowo wytwarzane wędliny, pasztety i inne
przetwory, które sprzedają w supermarketach mają tragiczną jakość. Ich
podstawową wadą jest brak jakiegokolwiek charakteru, czy to szynka drobiowa
po 15 złotych, czy schab "domowy" po 25, otrzymujemy niemal
ten sam wodnisty kawałek tkanki nafaszerowanej konserwantami, różne są
tylko kolory, bo różne barwniki zostały zastosowane. Są oczywiście wyjątki,
ale niełatwo je znaleźć, a przede wszystkim są bardzo drogie, a czasem
obłędnie drogie, jak w przypadku najlepszych wędlin importowanych (powyżej
100 złotych za szynkę parmeńską). Stosując dietę pięciozłotową zapewne nie zaczniemy
gwałtownie tyć, ale będziemy zdrowo odżywieni i nasz organizm otrzyma
wszystko, co jest mu potrzebne do aktywnego funkcjonowania. To nie jest
metoda na odchudzanie, lecz sposób na życie na maksa, na wyciągnięcie
z jedzenia wszystkiego co najlepsze. Jedzenie można dobrze porównać do
seksu - są to dwie bardzo przyjemne i naturalne aktywności, którym ludzkość
oddaje się od początków swojego istnienia. Obydwie te czynności wymagają
opanowania pewnej sztuki, dzięki której można z nich czerpać maksimum
doznań i nie narażać się na cywilizacyjne niebezpieczeństwa. Współcześnie
atakowani jesteśmy całą masą najróżniejszych zastępników, namiastek i
podróbek, w przypadku seksu raczej powszechne jest przekonanie, że żadne
płatne usługi, filmy erotyczne, ani gazetki pornograficzne nie są w stanie
konkurować z tym, co może się wydarzyć, gdy dwie osoby zapragną TO zrobić.
Świadomość taka właściwie nie istnieje w stosunku do jedzenia, a przecież
rządzą tu bardzo podobne reguły. Jeśli jesteśmy głodni, to nie pomoże
nam oglądanie kuszących fotografii w kolorowych magazynach. Zachowajmy
też ostrożność - łatwo złapać jakieś paskudztwo zaglądając do stojącej
przy drodze, nawet zgrabnie wyglądającej, budki, może to się skończyć
zatruciem. Z kolei regularne korzystanie z publicznych jadłodajni, które
może nawet są domyte i pod stałą kontrolą sanepidu, prowadzą nieuchronnie
do trwałych uszkodzeń ciała (zwały cholesterolu, nadciśnienie od nadmiaru
soli, i przynajmniej obowiązkowo nadwaga) i umysłu (grzeszne życie, wyrzuty
sumienia, obłęd). I jeszcze jedna ważna analogia - płatna miłość jest
tylko namiastką tej prawdziwej, tak i kupne jedzenie jest przeważnie jedynie
podróbką prawdziwej kuchni. Michał Kaczyński (Warszawa, 2002) |
|
![]() |
||